niedziela, 13 września 2015

I światła szarego blask sączy się senny... - jesień.


Niby jeszcze nie jesień, a już jak jesień. Choć chodzą głosy, że upały mają wrócić, co przyprawia mnie z marszu o migrenę... Ale kocham jesień, kocham upały, zniosę więc jakoś te zmiany pogodowe. 

Coś mnie delikatnie kłuje w sercu, kiedy myślę o tej porze roku. Więcej myśli wpada do głowy i wierci dziurę, aż człowiek poważnie ich nie przeanalizuje. Więcej smutku wkrada się cicho pod kołdrę, kiedy chce się zasnąć. Więcej niepokoju, a jednocześnie więcej stabilności. Jest spokojnie i z tego spokoju pewnie się nie raz jeszcze w przeciągu następnych paru miesięcy rozpłaczę. Bo tak mam, płaczliwe babsko ze mnie, wzruszam się jak głupia. 


I kocham jesienną Warszawę, kocham jesienne lasy, a przede wszystkim kocham jesienny Ursynów. Pewnie wielu się tym widokiem nie zachwyca, a mimo to moim ulubionym zajęciem jesiennym jest siedzenie na pobliskiej górce z psem i muzyką w słuchawkach. Obserwowanie życia, spokoju, harmonii. Na jesień park pustoszeje i można w spokoju pomyśleć. O ile na co dzień nie zastanawiam się 'co u mnie' to chyba tylko tam uświadamiam sobie jak szczęśliwą lisicą jestem ;)

Powietrze jest już takie jesienne, ciężkie, dymne. Ulubiona trasa rowerowa mieni się już pięknymi barwami. Kalosze także były już parę razy na nogach. I w kuchni jakby więcej herbat. Jeszcze tylko grubego swetra brak i kraciastego szalika.



Nawiasem, nie ma chyba innej pory roku z tak słabym PR-em co jesień ;) Co się stało z dziecięcym kojarzeniem jesieni ze skakaniem po kałużach, zbieraniem kasztanów i kolorowych liści? Wszędzie tylko jesienna depresja i jesienna depresja.

Nie dajcie się, jesień jest super :)

czwartek, 3 września 2015

Ulubieńcy sierpnia!



Jestem strasznym lamusem i nie mogę znaleźć czasu na napisanie czegoś, a nawet jak coś już wysmaruję to mi się nie podoba i usuwam. No, ale czas napisać coś konkretnego- bo mi się sesja poprawkowa zbliża, więc idealny moment, żeby wrócić na bloga :D Zapraszam więc na ulubieńców kosmetycznych i niekosmetycznych sierpnia! 

środa, 22 lipca 2015

Szamponetka Delia Cameleo - 3.0 Ciemny brąz



Całe wieki temu przy okazji pisania notki Szamponetka Delia Cameleo - 7.4 Rudy  wspominałam, że nakładam też czasem ciemny brąz z tej samej serii i jakoś od tamtego czasu nałożyłam ją cały jeden raz i to w czasie sesji, więc nie miałam głowy do internetu.

Dziś nastąpił dzień, w którym ciemny brąz znowu zagościł na mojej głowie. Często mam odpały, że chcę wrócić do naturalnego i ta szamponetka pozwala mi się uspokoić.. na jakiś czas :)

A oto i efekty...


wtorek, 21 lipca 2015

Pixelowy top filmowy


Nocne kino domowe w mojej Narni :D

Było już o książkach*, teraz czas o filmach. Ostatnio niestety jestem trochę w tyle z filmami- choć pochwalę się, że w weekend udało mi się obejrzeć nawet dwa! Jednak zazwyczaj czas mi nie pozwala, a z chłopakiem oglądamy raczej seriale. Nawet jak zdecydujemy się na oglądanie filmu, to zanim jakiś wybierzemy to mija tyle czasu, że ostatecznie oglądamy kolejny odcinek serialu ;)

*lista książkowa wymaga uaktualnienia, bo wpadło tam jedno dzieło, w którym się zakochałam, ale to zasługuje na oddzielny post:)


Ogółem moja lista ulubieńców jest dość stała od dłuższego czasu i filmy, które do nich wliczam katuję po kilkadziesiąt razy. Serio, to nie przesada. Czasem nawet ulubiony film puszczam sobie zamiast muzyki i brzęczy sobie w tle do innych czynności. To chyba nie do końca normalne ;)

Nie przedłużając- zapraszam do czytania :) 

poniedziałek, 20 lipca 2015

Nieudane farbowanie- co teraz?

Hejka! Słowem wstępu- blog zmienił nazwę z dziennikpaniczny na hejkapixel- pod tym nickiem można mnie znaleźć w większości miejsc. Zakładając bloga chciałam by był on totalnie anonimowy, jednak moja japa prosi się, żeby na nim występować, więc nic nie szkodzi na przeszkodzie, by i blog był podpisany codzienną ksywą ;)


Problemem mojego życia jest to, że ciągle się miotam pomiędzy byciem rudym lisem, a włosamiwkażdyminnymkolorze. Po paru miesiącach męczarni, żeby zejść na ładny blondzik, pofarbowałam się ponownie na rudy :D Niestety moja ukochana farba odeszła w zapomnienie, więc nie pozostało nic innego jak tylko szukać nowego ulubieńca. Wybór padł na farbę Garnier Color Naturals w kolorze Miedziany blond iiiiiiiiii to był błąd. Kolor wyszedł czerwono-różowo-pomarańczowy. Bardziej w stronę czerwono-różowego.

Dziękibogujestwizaż, szybkie pytanie jak skutecznie wypłukać kolor- jedna z dziewczyn poleciła mi męskie szampony. Zakupiłam więc żel do mycia ciała i włosów SKINO wyprodukowany dla Biedronki, bo ten sklep był mi najbardziej po drodze.


Żelem tym myłam włosy przez jakieś 3 tygodnie i o dziwo kolor wypłukał się zupełnie, zostawiając mi blond z rudą poświatą ;) Niekoniecznie o taki efekt mi chodziło, jednak stało się to zupełnie bez boleśnie dla moich kudłów, nic się nie przesuszyło- ba, wręcz włosy były milsze niż po większości używanych przeze mnie delikatnych szamponów. Załączam skład- domyślam się, że nie zachwyca, bo to zwykły SLSiak, ale moje włosy dobrze się z slsami dogadują, więc nie demonizuję ;)


Jeśli więc kolor uzyskany przez Was przy farbowaniu was nie zadawala- mogę z czystym sumieniem polecić Wam tego cudaka z biedronki ;) Zawsze to lepsze rozwiązanie niż nałożenie na nie rozjaśniacza, potrzeba tu tylko trochę cierpliwości i czasu. Razem ze mną używała go moja mama i po jakimś czasie co chwilę zaczęła dostawać pytania czym farbowała włosy :D 

Aktualnie myję włosy odżywką, ale pewnie wrócę do niego przy kolejnych farbowaniach- nie lubię rudych żarówek na łbie i zawsze z niecierpliwością czekam, aż kolor się wypłucze do naturalnych rudości.

Kosztuje około 5-6 złotych i ma genialne otwarcie, jaram się :D No i zawsze można go potem użyć jako normalny żel do mycia ciała ;)

Pozdrawiam,
Pixel!

czwartek, 25 czerwca 2015

O kolejnych szansach i wywalaniu ludzi ze swojego życia

Miał być miły, przyjemny tekst o moim filmowym topie, życie jednak podsunęło mi temat zgoła inny.

Gdziekolwiek nie wejdziesz każdy podsuwa Ci myśl, że trzeba dawać druga szansę, że ludzie popełniają błędy. O ile jest to jedna szansa to jasne, jestem za, nie lubię skreślać ludzi od razu, choć szczególnie nie mam parcia do utrzymywania kontaktów z jak największą ilością ludzi- wystarczają mi moi najbliżsi i gromada zwierząt dookoła. Inna sprawa, że często tę drugą szansę dawałam w ilościach niezliczonych. Czemu? No bo każdy popełnia błędy. I tym sposobem niezliczoną ilość razy strzelała mnie cholera, gdy osoba po raz kolejny zrobiła coś za co co najwyżej mam chęć dać po mordzie. Agresja jest zła, więc po mordzie nie daję, pochodzę parę dni wkurwiona i wracam do porządku dziennego. Aż do kolejnego razu. I tak w kółko. 

No i po jakimś czasie w głowie zaskoczyły mi odpowiednie trybiki. Moje nerwy są ważniejsze niż niektóre znajomości.

Miałam kiedyś "przyjaciółkę". Od prawie już dwóch lat nie zamieniamy nawet słowa. To nie tak, że czas z nią spędzony wspominam źle, bo były fajne momenty. Jednak nie muszę się teraz martwić, że jeśli nie znajdę dla niej czasu to się obrazi. Bo się nie widziałyśmy od wczoraj, a nie wspominałam, że mam inne plany. Dobra! Idź sobie gdzie chcesz, daj znać jak będziesz miała czas w końcu dla mnie! Na rzyg mnie bierze jak sobie pomyślę ile czasu to tolerowałam. Oczywiście kiedy ja potrzebowałam spotkania to czasu nie było. Za to był czas na notoryczne kłamstwa i inne szmery bajery.

Finalnie obraziła się na mnie na śmierć, za jakieś gówno. No trudno. 

Dużym plusem tej znajomości było to, że nauczyłam się, że nie zawsze warto walczyć o kogoś. Jasne, są znajomości, dla których zrobię dużo, żeby je utrzymać, bo nawet w najlepszych relacjach zdarzają się jakieś spiny.

Jeśli jednak poczujecie, że ktoś może być w stosunku do was nie w porządku- odpuście. Świat się nie zawali, jeśli będziemy mieć o jedną mniej osobę w kręgu znajomych, a dla naszych nerwów zrobi to różnice. Nie tłumaczcie się, czemu tak zdecydowaliście. Dobrze jest pozbyć się ze swojego świata czynników, które mogą nam skutecznie humor psuć. Jeśli ktoś już na początku bywa niezbyt w porządku, to to się będzie powtarzać. Częściej niż myślisz.

No bo bez jaj, relacje mają nam urozmaicać życie, a nie paletę wkurwienia i nie możemy czuć się źle z tym, że przestajemy z kimś gadać.


I jeszcze jedno dodam
Bo to ważna rzecz.
Chciałbym podziękować wszystkim
Sprawiającym, że
Moje życie jest namiastką cudownego snu.
Burak niech się żółcią krztusi
No i dobrze mu.



Pozdrawiam!

niedziela, 10 maja 2015

Maj, majowo, o maju- cele, chciejstwa i trochę innych tematów


Maj cyrkuje i jest pogodowo kapryśny, ale mam za dużo do zrobienia, żeby się tym przejmować :) Miesiąc zaczął się bardzo przyjemnie, bo po obijaniu się pierwszego dnia, drugiego wyruszyliśmy posiedzieć ze znajomymi na plaży, a potem na genialny koncert Pablopavo (uwielbiamuwielbiamuwielbiam, ogólnie dziwnie się wyróżnia na tle muzyki jaką słucham, ale zalicza się do mojego TOP3 muzycznego). Z innych ciekawych aktywności tego miesiąca:


Byłam na wyjeździe terenowym w Kozienickim Parku Krajobrazowym. Łapaliśmy, ważyliśmy, mierzyliśmy (i wypuszczaliśmy z powrotem na wolność) żaby, traszki (jedna grzebieniasta!) i jaszczurki :D Taka zabawa, ale nie narzekam, było całkiem okej, choć wiem już, że kalosze raczej nie zostaną moim ulubionym butem.

Zaczęłam także praktyki studenckie w psim salonie pielęgnacji, więc przez najbliższy długi czas będę poznawać tajniki dbania o psiska oraz działania hodowli. Jaram się trochę jak głupia, ale co poradzić, jestem typową psiarą :)


Cele na ten miesiąc



Ogólnie nie będę ukrywać, że maj upłynie mi pod szyldem psim, bo ssaki te zajmą mi pewnie większość czasu, a już od lat w harmonogramie dnia są u mnie na pierwszym miejscu. Oczywiście, znajdzie się miejsce na jeszcze inne rzeczy, a przynajmniej mam taką nadzieję :D Prezentuję więc główne cele:

1.Zająć się psojem w kwestii przemieszczania się komunikacją miejską. Zresztą futro moje to temat na dłuższą notkę, którą zresztą mam w planach :)

2.Przeczytać książki szkoleniowe, które mam w domu.

3.Wyjść na dwór w sukience! To przykre, ale to dla mnie wyzwanie. Kupiłam sobie jedną i się nią zachwycam, ale w każdym dniu wynajduję jakieś cośnietaknadworze i jej nie zakładam- najczęściej oczywiście argumentem są psy...:D

4.Wyprzedać niepotrzebne rzeczy z domu- książki, ciuchy itp.

5.Przypomnieć kundlowi, że jest różnica między leżeć, a waruj, ciągle mamy z tym problem niestety :(

6.Biegać, biegać, biegać. Nawet sobie nowe buty kupiłam do biegania, ale ostatnio czas sparaliżował mi to postanowienie :(



Chciejstwa majowo-czerwcowe


1. Piękna bluza medyczna w psiaki, zakochałam się w nim totalnie. W kwestii medycznej mi się nie przyda, bo jednak siedzę na hodowli i ochronie zwierząt, ale nikt mi nie zabroni chodzić na praktyki w takim cudaku :D Dostępne tutaj <klik>, fajna alternatywa dla zwykłych jednokolorowych fartuchów :)

2. Hakuro H50, od długiego czasu nakładam podkład jakąś jajko-gąbeczką i jestem zadowolona, ale stara baba jestem i to wstyd nie spróbować  z pędzlem, więc chcę!

3. Aktualna szczoteczka jest u kresu swoich dni, a owa pani ze zdjęcia jest przyjazna dla środowiska, a kosztuje około 13 zł, więc warto nie być pałką dla swojej planety i chociaż szczoteczkę wymienić na biodegradowalną ;)

4. Opowiadania Zdziśka Beksińskiego w formie papierowej. Na komputerze mam je od dawna, ale jednak co papier to papier. Kocham Beksińskich!

5. Early Sunrise z Yankee Candle, marzy mi się ten zapach od dawna i możliwe, że w przyszłym tygodniu trafi do mnie sampler. Jak znam życie, to będzie okropnie śmierdział, bo jaram się nim na nosową odległość już dość długo, a to zawsze tak jest :D

6. "Mroki" Jarosława Borszewicza, przeczytałam tyle cudownych cytatów z tej książki, że koniecznie muszę pochłonąć całość.

7. Kaganiec dla kundliszcza, najzwyklejszy, potrzeby nam będzie tylko do komunikacji miejskiej właściwie. Problemem jest znalezienie czasu, żeby dotargać psa na piechotę do zoologicznego, w którym kagańce są i można wejść z psem, bo to godzina w jedną stronę..;)


I ostatnia piękność, zasługująca na oddzielne zdjęcie:


8. Tęczusiowa obróżka z DogStyle <klik> , nie muszę tłumaczyć czemu, jest piękna :D



To by było na tyle dziś, mam nadzieję, że ktoś dotrwał do końca :)
A jak Wasze plany na najbliższy miesiąc? :)

Trzymajcie się ciepło :)