poniedziałek, 21 września 2015

Psiarzu! Nie rób tego!



Okej, masz już tego psa. Ktoś Ci go wcisnął, przybłąkał się, kupiłeś, adoptowałeś. I co dalej? Będziesz spoko, czy staniesz się udręką dla każdego innego psiarza? 

Zapraszam na 5 grzechów głównych w psiarskiej społeczności!

piątek, 18 września 2015

Czasem jest gorzej



Dajcie mi norę, w której mogę się schować. Zakryć się ogonem i przespać tyle dni by obudzić się jako zupełnie nowy lis. 

Gdzieś między książkami ważnymiimniejważnymi leży stary zeszyt. Prawie cały zapisany, w wielu miejscach zamazany, gdzieniegdzie blaknie tusz. Dalej jednak ma puste strony, zachowane na wszelki wypadek. By można było wrócić do niego. Gdy świat zrani za bardzo, on nadal będzie stałym punktem. Od lat tak jest.

To był zły tydzień. Dawno nie było tak złego tygodnia. Każdy pojedynczy dzień przynosił mi coraz gorsze wieści. To nie jest normalne, to nie jest nawet możliwe. Jakim cudem w tak krótkim czasie może się zadziać tyle złego? Jak sobie z tym radzicie? Zachowuję stabilność psychiczną, funkcjonuję, działam, robię co do mnie należy. Nie pozwalam samej sobie doprowadzić się do ruiny. To dobrze. To dobrze? Nie lepiej byłoby dać sobie wycierpieć od razu, a nie czekać aż maska popęka w zupełności?

Nie mogę tylko zebrać się w całość, gdy już się rozpadnę. Za każdym razem gubię jakiś fragment.

Ciężka jest ta droga do szczęścia. Łatwiej się żyje będąc nieszczęśliwym, pogodzonym z wszystkim co się może zdarzyć. Teraz się nie godzę, ale świat o to nie pyta. Kłoda za kłodą.

I’ll just sit here in my hotel room
I’ll just sit here in my rented tomb
I’ll just sit, enjoy the view
I’ll just sit and watch the world go 


Dajcie mi norę, w której mogę się schować. I nie dajcie dostać się tam czarnym chmurom. Uciekły, skubane, z nieba i szukają wolnej głowy!

niedziela, 13 września 2015

I światła szarego blask sączy się senny... - jesień.


Niby jeszcze nie jesień, a już jak jesień. Choć chodzą głosy, że upały mają wrócić, co przyprawia mnie z marszu o migrenę... Ale kocham jesień, kocham upały, zniosę więc jakoś te zmiany pogodowe. 

Coś mnie delikatnie kłuje w sercu, kiedy myślę o tej porze roku. Więcej myśli wpada do głowy i wierci dziurę, aż człowiek poważnie ich nie przeanalizuje. Więcej smutku wkrada się cicho pod kołdrę, kiedy chce się zasnąć. Więcej niepokoju, a jednocześnie więcej stabilności. Jest spokojnie i z tego spokoju pewnie się nie raz jeszcze w przeciągu następnych paru miesięcy rozpłaczę. Bo tak mam, płaczliwe babsko ze mnie, wzruszam się jak głupia. 


I kocham jesienną Warszawę, kocham jesienne lasy, a przede wszystkim kocham jesienny Ursynów. Pewnie wielu się tym widokiem nie zachwyca, a mimo to moim ulubionym zajęciem jesiennym jest siedzenie na pobliskiej górce z psem i muzyką w słuchawkach. Obserwowanie życia, spokoju, harmonii. Na jesień park pustoszeje i można w spokoju pomyśleć. O ile na co dzień nie zastanawiam się 'co u mnie' to chyba tylko tam uświadamiam sobie jak szczęśliwą lisicą jestem ;)

Powietrze jest już takie jesienne, ciężkie, dymne. Ulubiona trasa rowerowa mieni się już pięknymi barwami. Kalosze także były już parę razy na nogach. I w kuchni jakby więcej herbat. Jeszcze tylko grubego swetra brak i kraciastego szalika.



Nawiasem, nie ma chyba innej pory roku z tak słabym PR-em co jesień ;) Co się stało z dziecięcym kojarzeniem jesieni ze skakaniem po kałużach, zbieraniem kasztanów i kolorowych liści? Wszędzie tylko jesienna depresja i jesienna depresja.

Nie dajcie się, jesień jest super :)

czwartek, 3 września 2015

Ulubieńcy sierpnia!



Jestem strasznym lamusem i nie mogę znaleźć czasu na napisanie czegoś, a nawet jak coś już wysmaruję to mi się nie podoba i usuwam. No, ale czas napisać coś konkretnego- bo mi się sesja poprawkowa zbliża, więc idealny moment, żeby wrócić na bloga :D Zapraszam więc na ulubieńców kosmetycznych i niekosmetycznych sierpnia! 

środa, 22 lipca 2015

Szamponetka Delia Cameleo - 3.0 Ciemny brąz



Całe wieki temu przy okazji pisania notki Szamponetka Delia Cameleo - 7.4 Rudy  wspominałam, że nakładam też czasem ciemny brąz z tej samej serii i jakoś od tamtego czasu nałożyłam ją cały jeden raz i to w czasie sesji, więc nie miałam głowy do internetu.

Dziś nastąpił dzień, w którym ciemny brąz znowu zagościł na mojej głowie. Często mam odpały, że chcę wrócić do naturalnego i ta szamponetka pozwala mi się uspokoić.. na jakiś czas :)

A oto i efekty...


wtorek, 21 lipca 2015

Pixelowy top filmowy


Nocne kino domowe w mojej Narni :D

Było już o książkach*, teraz czas o filmach. Ostatnio niestety jestem trochę w tyle z filmami- choć pochwalę się, że w weekend udało mi się obejrzeć nawet dwa! Jednak zazwyczaj czas mi nie pozwala, a z chłopakiem oglądamy raczej seriale. Nawet jak zdecydujemy się na oglądanie filmu, to zanim jakiś wybierzemy to mija tyle czasu, że ostatecznie oglądamy kolejny odcinek serialu ;)

*lista książkowa wymaga uaktualnienia, bo wpadło tam jedno dzieło, w którym się zakochałam, ale to zasługuje na oddzielny post:)


Ogółem moja lista ulubieńców jest dość stała od dłuższego czasu i filmy, które do nich wliczam katuję po kilkadziesiąt razy. Serio, to nie przesada. Czasem nawet ulubiony film puszczam sobie zamiast muzyki i brzęczy sobie w tle do innych czynności. To chyba nie do końca normalne ;)

Nie przedłużając- zapraszam do czytania :) 

poniedziałek, 20 lipca 2015

Nieudane farbowanie- co teraz?

Hejka! Słowem wstępu- blog zmienił nazwę z dziennikpaniczny na hejkapixel- pod tym nickiem można mnie znaleźć w większości miejsc. Zakładając bloga chciałam by był on totalnie anonimowy, jednak moja japa prosi się, żeby na nim występować, więc nic nie szkodzi na przeszkodzie, by i blog był podpisany codzienną ksywą ;)


Problemem mojego życia jest to, że ciągle się miotam pomiędzy byciem rudym lisem, a włosamiwkażdyminnymkolorze. Po paru miesiącach męczarni, żeby zejść na ładny blondzik, pofarbowałam się ponownie na rudy :D Niestety moja ukochana farba odeszła w zapomnienie, więc nie pozostało nic innego jak tylko szukać nowego ulubieńca. Wybór padł na farbę Garnier Color Naturals w kolorze Miedziany blond iiiiiiiiii to był błąd. Kolor wyszedł czerwono-różowo-pomarańczowy. Bardziej w stronę czerwono-różowego.

Dziękibogujestwizaż, szybkie pytanie jak skutecznie wypłukać kolor- jedna z dziewczyn poleciła mi męskie szampony. Zakupiłam więc żel do mycia ciała i włosów SKINO wyprodukowany dla Biedronki, bo ten sklep był mi najbardziej po drodze.


Żelem tym myłam włosy przez jakieś 3 tygodnie i o dziwo kolor wypłukał się zupełnie, zostawiając mi blond z rudą poświatą ;) Niekoniecznie o taki efekt mi chodziło, jednak stało się to zupełnie bez boleśnie dla moich kudłów, nic się nie przesuszyło- ba, wręcz włosy były milsze niż po większości używanych przeze mnie delikatnych szamponów. Załączam skład- domyślam się, że nie zachwyca, bo to zwykły SLSiak, ale moje włosy dobrze się z slsami dogadują, więc nie demonizuję ;)


Jeśli więc kolor uzyskany przez Was przy farbowaniu was nie zadawala- mogę z czystym sumieniem polecić Wam tego cudaka z biedronki ;) Zawsze to lepsze rozwiązanie niż nałożenie na nie rozjaśniacza, potrzeba tu tylko trochę cierpliwości i czasu. Razem ze mną używała go moja mama i po jakimś czasie co chwilę zaczęła dostawać pytania czym farbowała włosy :D 

Aktualnie myję włosy odżywką, ale pewnie wrócę do niego przy kolejnych farbowaniach- nie lubię rudych żarówek na łbie i zawsze z niecierpliwością czekam, aż kolor się wypłucze do naturalnych rudości.

Kosztuje około 5-6 złotych i ma genialne otwarcie, jaram się :D No i zawsze można go potem użyć jako normalny żel do mycia ciała ;)

Pozdrawiam,
Pixel!